Artykuł nie został napisany przez administratora, tylko przez jednego z czytelników (musicant), który jak się dowiedzieliśmy jest członkiem zespołu weselnego.

Rynek weselny przechodzi okres wielkiego BOOM’u. Wszyscy walczą o ekipę, która zorganizuje nam wspaniałe wesele. Nie zawsze wszystko da się zgrać: ślub, sala, zespół, itp.

Moja wypowiedź dotyczy tylko i wyłącznie „zespołów”. Wielu ludzi dzięki temu znalazło wspaniały sposób na zarobienie paru groszy. Rodzinka 3-osobowa, mama – trochę śpiewała… w Kościele na Pasterce, tata – czasem stukał w talerz przy obiedzie słuchając radia, a syn? rodzice zawsze w dzieciach widzą artystów, więc czemu miałby nie pograć na organach. Wpadłszy na pomysł kupują organy z odtwarzaczem MIDI lub w lepszej sytuacji MiniDisc, jakąś gitarkę za 300zł, mikrofon i zaczynają biznes. Jeszcze tylko ładne koszule w jednym kolorze, reklama w internecie i mamy zespół na wesele.

Przerażająca era pseudomuzykantów!!!

Państwo Młodzi! Apel do Was! Opamiętajcie się! Wsłuchajcie się choć trochę w to, co dany zespół prezentuje. Zwróćcie uwagę czy muzyka, którą Wam prezentują różni się choć trochę od oryginału czy to wierna kopia lub czasem nawet oryginał. Tak być nie może! Żal mi ludzi, którzy po weselu włączają płytę aby powspominać te piękne chwile a okazuje się, że gdyby nie ten fatalny zespół to wszystko miałoby ręce i nogi.

Moi drodzy, wystarczy wziąć pod uwagę czy zespół ma perkusję czy nie. Jeśli nie – PLAYBACK!

NIE DAJCIE SIĘ OGŁUPIĆ!

Po jakich frazach można znaleźć ten wpis:

  • slon nadepnal na ucho po ang

Komentarze do wpisu “Słoń nadepnął na ucho…”

  1. mirek Napisał(a):

    gram w zespole weselnym i absolutnie nie zgadzam się z tym pseudo atykułem. dziś organizatorzy wesela są nastawieni na jakośc muzyki a nie tylko na to czy jest ona grana na zywo czy z playbacku… to jasne że muzyka zrobina w studio jest dużo lepszej jakości niż ta grana na żywo tym bardziej że niejednokrotnie w domach weselnych nie ma odpowiednich warunków do grania na żywca… grałem na takich scenkach gdzie… oczywiście nie znaczy to że do takiej branży mogą iść wszyscy ci którzy chcą… Jestem wykształcony muzycznie i zagrałbym wszystkie utwory jakie mamy w repertuarze lecz napewno nie byłoby tak dobrego efektu… jeśli mam do wyboru 80% weselników zadowolonych z muzyki a 20% gości którym wydaje się że to zwykłe oszustwo to wybór jest jasny…playback to nie wstyd!!

  2. admin Napisał(a):

    Witam Cię Mirku i od razu odpisuję. Otóż jak widać artykuł nie został napisany przeze mnie, tylko przez jednego z czytelników. Niestety chyba inaczej ja go zrozumiałem, inaczej Ty.
    Według mnie autor bardziej chciał oczernić wszystkie pseudo kapele, które nie znają się na muzyce a grają tylko i wyłącznie dzięki midom, czy mp3.
    Ja zdaję sobie sprawę z tego, że obecnego repertuaru nie da się zagrać w 100 na żywo, bo nie wyobrażam sobie nowoczesnej muzyki zagranej na akustycznej perkusji. Co innego jeśli chodzi o covery:)
    Znam bardzo dużo zespołów weselnych i wielu ich członków czytało ten artykuł i zwyczajnie potraktowali go na luzie. Widać odebrali go tak jak ja, cieszę się jednak, że wyraziłeś swoją opinię.
    Pozdrawiam
    admin

  3. miusicant Napisał(a):

    W odpowiedzi na odpowiedzi:) Absolutnie nie miałem na celu oczernić. Zwracam tylko uwagę młodych na to co kupują. Często spotykam się z opiniami o zespołach, które deklarują się jako grające na żywo. W rezultacie to najzwyklejsze odtwarzanie utworów z płyty itp. Postarajcie się chociaż nie mówić ludziom, że gracie na żywo!

  4. Ania Napisał(a):

    Nie zgadzam się z bardzo prosto ujętą opinią autora, jakoby fakt braku perkusji miał świadczyć o tym, czy mamy do czynienia z playbackiem, czy z muzyką graną na żywo. W zespole śpiewam i gram, oprócz mnie śpiewa i gra w nim jeszcze dwóch muzyków. Są dwie gitary i keyboard. Nie mamy perkusji, a wszystko gramy na żywo. Drogi Miusicancie – nie zapędzaj się w swoich opiniach, bo jeszcze ktoś poważnie to potraktuje. Pozdrawiam (i zapraszam do odwiedzenia naszej strony).

  5. Wojtas Napisał(a):

    Natomiast ja się zgadzam po części z autorem…Po pierwsze muzyka jest muzyką, powinna pochodzić z głębi serca, a nie automatu…Mi osobiście lepiej się gra w ten sposób. Po drugie zaawansowana technologia pozwala już połączyć brzmienie cyfrowe z analogowymi, dzięki czemu własne aranżacje będą zbliżone do oryginału (nawet muzyka współczesna). Po trzecie mamy prawo wyboru i od w pełni świadomych rynku muzycznego Organizatorów będzie zależało jaką opcję wybiorą. Pozdrawiam:)

  6. Impuls Napisał(a):

    Do niedawna graliśmy w dwie osoby, jeden keyboard i dwa głosy, nic by sie nie dało, gdybyśmy nie mieli przygotowanych wcześniej podkładów, oboje jesteśmy wykształceni muzycznie, jednak grając duet nie da się zastąpić wszystkich instrumentów. Obecnie doszła gitara, wciąż gramy i śpiewamy na żywo, ale jeśli jest potrzeba podkładu dodatkowego instrumentu, używamy go. Rozumiem, że wiele zespołów leci na łatwiznę, ale wydaje mi się, że gorsze od słabego grania jest oszukiwanie gości ciągłym zapętlaniem piosenki, czy też częstymi i długimi przerwami pomiędzy blokami piosenek, a tego nie znalazłem w powyższym artykule. Pozdrawiam

Skomentuj ten tekst